Jak to sie wszystko zaczęło...
6 kwiecień 2008
Moja mama jest Polką a tata Meksykaninem. Od razu wiedziałam, ze mnie wezma, jak tylko zjawili sie obydwoje u Carlosa, mojego hodowcy i mama wzięła mnie po raz pierwszy na ręce. Jak ona mnie tuliła...Najpierw myslalam, ze mnie zagłaszcze, ale chwilę póżniej Carlos już machał mi na pożegnanie, a mama z tata wzięli mnie do samochodu i zawieźli do supermarketu. Słyszałam jak mama mówila do taty, ze nie pomysleli o mojej kolacji ani nawet posłaniu. Ponoć zdecydowali sie na mnie bardzo spontanicznie. No i prosze..musiałam się meczyc nad moim pierwszym posiłkiem z fabrycznej paczki i w dodatku paskudnym w smaku. Mama powiedziala, ze jutro wezmą mnie do jakiegoś sklepu i kupią mi pare rzeczy, bo wieczorami było chłodno i potrzebowalam sweterka. Ja uwazałam, ze sweterek był zbyteczny, nawet na poparcie tego faktu zaraz ugryzłam ją w palec, ale widocznie mama była innego zdania. Było juz póżno i chciało mi sie spac, wiec tato przyniósł mi mały kocyk. Bardzo sie bałam, bo u Carlosa nocowałam z moja prawdziwą mamą a ta mnie zawsze miała blisko siebie, więc zaczęlam płakać i nie mogłam sie uspokoić. Mama wzięła mnie więc z tatusiem do łóżka, a tam po raz pierwszy w moim życiu zasnąłam na puchatym materacu i w jedwabnej poscieli.
I tak to sie wszystko zaczęło...
Komentarze
Komentarz?
Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis

agata kara napisał(a):
agata kara napisał(a):
napisał(a):
Ania napisał(a):
Basia napisał(a):
kinka napisał(a):